|
Blog > Komentarze do wpisu
Kasa Jeremy
We wtorek w meczu z Raptors trafił game-winnera 0,5 sekundy przed końcem. Koszykarz, który wygrał dla Knicks sześć ostatnich meczów zarobi w tym sezonie na samej grze 762 195 dolarów brutto. Na większe zyski mogą liczyć władze klubu, NBA, mnóstwo firm działających wokół NBA. Liczba jego fanów na Twitterze w przeciągu półtora tygodnia wzrosła z 82 tys. do ponad 280 tys. w środę rano, a przeróżni eksperci starają się wyliczyć, ile dokładnie i kto zarobi. Dr Patrick Rishe z Webster University w St. Louis szacuje, że Lin może liczyć od 10 do 20 mln dolarów rocznie od sponsorów, o ile utrzyma dobrą formę do końca sezonu. Mówi się o tym, że koszykarzem interesuje się chiński gigant odzieżowy Li Ning (w butach tej firmy grają m.in. Baron Davis i Jose Calderon, a reklamował ją także Shaq), ale koszykarz jest związany z firmą Nike, która na pewno łatwo go nie wypuści. Dla samego koszykarza na razie największą zmianą jest gwarantowany do końca sezonu kontrakt i to, że wreszcie ma swoje mieszkanie. Zdarzało mu się nocować na kanapie Ladry'ego Fieldsa (przed meczem z Nets), przez pierwszy miesiąc spał u mieszkającego na Mannhattanie brata. Knicks według szacunków Rishe'a zarobią 25-50 mln w zależności od podpisanych kontraktów, a liga NBA może liczyć na 80 mln dolarów zysku dzięki ożywieniu zainteresowania ligą w regionie Azji i Pacyfiku. Już teraz stacje telewizyjne wykupują dodatkowe pakiety meczów Knicks, a koszulki z nazwiskiem Lina na plecach rozchodzą się w mgnieniu oka. Meczowa replika kosztuje 58 dolarów, t-shirt 25, ale okres oczekiwania na stronie nba.com to minimum dwa tygodnie. Mike Ozanian z Forbesa wyliczył na podstawie analizy przychodów klubu, wzrostu oglądalności transmisji telewizyjnych (o 66%), że brand "Jeremy Lin" jest wart teraz około 14 mln dolarów. Eksplozja Lina miała wpływ także na sytuację na Wall Street. Akcje Madison Square Garden Inc., operator hali, w której grają Knicks, podrożały z 29,32 dol. 4 lutego do 32,15 dol. 14 lutego. Władze innych klubów także myślą o tym, jak wykorzystać cały ten hype wokół Jeremy'ego Lina. We wtorek w Air Canada Center po raz trzeci w tym sezonie mecz Raptors oglądał komplet publiczności i to mimo podwyżki cen niektórych wejściówek. Bilety na mecz z Knicks były nawet o 30 dolarów droższe (w zależności od miejsca) niż na środowy mecz ze Spurs. O podwyżkach cen biletów na mecze z Knicks myślą już kolejne kluby. środa, 15 lutego 2012, michal.owczarek
TrackBack
|
|