Wpisy z tagiem: NBA
wtorek, 10 kwietnia 2012
Mavs przegrali trzy z ostatnich czterech meczów, nie zagrał w nich Jason Kidd, który leczył obolałą pachwinę, a o mistrzach NBA częściej słyszeliśmy w kontekście "Odom gate" niż w związku z ich grą. Zupełnie po cichu w samej końcówce sezonu ekipa z Dallas znalazła się w gronie drużyn walczących o play-off. Po poniedziałkowych meczach Mavericks spadli na siódme miejsce na zachodzie. Bilans mają taki sam jak będący na ósmym miejscu Denver Nuggets (31-26) i mają tylko mecz przewagi nad goniącymi ich Phoenix Suns oraz 1,5 meczu przewagi nad Utah Jazz, ale terminarz ostatnich dziewięciu meczów wydaje się być łatwy. Mavs zagrają z Kings, Blazers i dwukrotnie z Warriors - to mecze "do wygrania", z zespołami, dla których sezon już się skończył. W kalendarzu mają jeszcze mecze z grającymi "o życie" Jazz i Rockets oraz starcia z Lakers, Bulls i Hawks. Goniący stawkę Suns i Jazz łatwych meczów w swoich terminarzach nie mają, dodatkowo, by wyprzedzić Mavs muszą wygrać o jedno spotkanie więcej od mistrzów NBA, bo ci mają z nimi "tiebreaker" (wygrali serię w sezonie zasadniczym). Mavs, choć zajmują siódme miejsce i mogą uchodzić za faworytów do gry w play-off, spokojni jednak być nie mogą. Osiem meczów rozegrają w 11 dni, do tego aż sześć spotkań rozegrają poza własną halą - z Lakers, Bulls, Hawks, Jazz, Warriors i niewygodnymi Blazers. Los Mavs nie zależy tylko od nich. Czy w końcówce wyczerpującego sezonu starczy im sił?
środa, 04 kwietnia 2012
Phoenix Suns we wtorek wygrali mecz, którego przegrać nie mogli. Każda wpadka na finiszu sezonu dla zespołu Marcina Gortata oznaczać będzie drastyczne zmniejszenie szans na grę w play-off, tym bardziej z teoretycznie słabszymi rywalami. Kings, mimo drobnych problemów w drugiej i trzeciej kwarcie, dość pewnie pokonali. Gortat i Suns rewelacyjną formą po meczu gwiazd, wygranymi w 9 z 11 kolejnych meczów po 9-dniowym odpoczynku w końcówce lutego, rozbudzili ogromne nadzieje, że jednak w play-off się znajdą. Nie będzie to jednak łatwe. Nie posądzajcie mnie o sianie defetyzmu, bo nie taki jest mój cel. Chodzi raczej o pokazanie, jak ciężki finisz sezonu mają Suns i że ich ewentualny sukces należy dodatkowo docenić. Jeśli jednak im się nie uda, znaczy to li tylko tyle, że zawalili sezon na samym początku - zaczęli od bilansu 12-19, przegrali u siebie ze słabymi lub przeciętnymi Hornets, Cavaliers, Nets, Raptors. Suns mają obiektywnie najtrudniejszy terminarz ostatnich meczów ze wszystkich drużyn konferencji zachodniej. Do rozegrania Gortatowi i spółce pozostało 13 meczów, z czego aż 11 z zespołami, które wygrały przynajmniej połowę swoich spotkań. Do tego, aż 7 z 13 meczów Suns rozegrają na wyjeździe. Droga dość trudna. Suns będą musieli stawić czoła faworytom do tytułu (Thunder, Spurs), zagrają z zespołami walczącymi o rozstawienie (Lakers, Clippers, Grizzlies), z drużynami broniącymi miejsca w play-off (Nuggets, Rockets). Dodatkowo, dwukrotnie zmierzą się z Utah Jazz, którzy tak samą na grę w ósemce ochotę mają wielką oraz czekają ich dwa mecze, których przegrać im nie wolno - z Blazers i Timberwolves. Jako kandydaci do play-off wpadek ze słabszymi mieć nie mogą. Dla porządku jeszcze - Suns są na 10. miejscu (bilans 27-26), Jazz na 9. (28-26), a Rockets 8. (29-25), a Nuggets na 7. (29-24) - (stan na środowy poranek 04.04.2012). Jakie mecze Suns, widać wyżej. Jazz zagrają jeszcze 12 meczów, z czego tylko pięć na wyjeździe oraz cztery z zespołami, które wygrały mniej niż połowę spotkań. Rockets także mają do zagrania jeszcze 12 meczów - siedem na wyjeździe, cztery z drużynami bez przynajmniej połowy zwycięstw. Nuggets - 13 meczów, siedem na wyjeździe, pięć z zespołami, które więcej meczów przegrały niż wygrały. W teorii blisko są jeszcze Dallas Mavericks, ale w to, że mistrzów zabraknie w play-off jakoś nie wierzę. Marcin Gortat i Phoenix Suns margines błędu mają minimalny minimalny. Jedna wpadka może przekreślić cały wysiłek ostatnich tygodni. O play-off będzie niesłychanie ciężko.
wtorek, 03 kwietnia 2012
Bulls przegrali po raz pierwszy w sezonie dwa mecze z rzędu. Thunder polegli z Grizzlies, Heat dostali lekcję Celtics, którzy po słabym początku sezonu wrócili do gry. Ale absolutnie najgorętsi w NBA obecnie są... San Antonio Spurs.
Gdy ostatnio jeden z twórców nowego portalu 2takty.com (ma ruszyć w tym tygodniu) powiedział, że jego zdaniem wygrają ligę, tylko się uśmiechnąłem. Ale jak się temu bliżej przyjrzeć... Wygrali siedem ostatnich meczów, dziewięć z ostatnich dziesięciu i 24 z 29. W lutym przegrali ledwie dwa razy, w marcu trzy. Trener Gregg Popovich po raz kolejny wie, ile i jak może wycisnąć to co najlepsze ze swoich weteranów i przy okazji ich nie zamęczyć, jak wykorzystać graczy drugiego planu, jak wprowadzić pierwszoroczniaków i jak dodać coś, czego może im brakować w play-off. Stephen Jackson i Boris Diaw dopiero w San Antonio się aklimatyzują (temu pierwszemu idzie łatwiej, bo i system jest mu dobrze znany, i przy tym trenerze jakoś muchy z nosa uciekły). W play-off będą bardzo przydatni. Jestem niesamowicie ciekawy, czy Spurs utrzymają tempo w końcówce sezonu. Drepczą tuż za Thunder, mają pięć meczów przewagi nad trzecimi na zachodzie Lakers, ale terminarz mają interesujący - w środę zagrają z Celtics, później mają dwumecz z Jazz, którzy mają ambicję na play-off, no i aż trzy mecze z Lakers. Zobaczymy. PS. Tim Duncan nie jest dupkiem. Tak twierdzi Roy Hibbert, center Indiany Pacers, który w Timmym znalazł swojego mentora. Link wygrzebał @iminol, ciekawa lektura.
czwartek, 22 marca 2012
Będę bardzo zaskoczony jeśli Kyrie Irving nie dostanie nagrody dla debiutanta roku. W środę rozgrywający Cavaliers rzucił 29 punktów, miał dziewięć zbiórek i dziewięć asyst w przegranym po dogrywce meczu z Hawks. Do tej pory tylko dwa razy w historii Cavaliers zdarzyło się, by debiutant osiągnął takie statystyki - w 1970 roku John Johnson w meczu z Buffalo miał 33 punkty, 12 zbiórek i 12 asyst. W 2003 roku LeBron James rzucił 32 punkty, miał 10 zbiórek i dziewięć asyst w spotkaniu z Portland Trail Blazers. Ale to nie Irving był bohaterem tego meczu a Joe Johnson, który najpierw doprowadził do dogrywki, a potem wygrał mecz dla Hawks. O właśnie tak.
To nie jest dobry sezon Johnsona, który miał trochę problemów zdrowotnych (kolano), trochę motywacyjnych, ale ostatnio imponuje. W ostatni piątek trafił sześć trójek w meczu z Wizards, w czterech ostatnich meczach trafił 16 razy zza łuku, a Hawks wygrali trzy z nich. W ogóle, patrząc na to, ile kontuzji ostatnio przetoczyło się przez Hawks, szóste miejsce na wschodzie to całkiem dobry wynik. Ich gra pozytywnie mnie zaskakuje, bo przecież przed sezonem typowałem ich do miejsca poza play-off.
poniedziałek, 19 marca 2012
Phoenix Suns wygrali 9 z ostatnich 11 meczów. Od czasu All Star Weekend są najbardziej gorąco drużyną NBA obok Chicago Bulls i awans do play-off, który jeszcze miesiąc temu wydawał się absolutnie nierealny, teraz zdaje się, być tuż, tuż. W czym tkwi sekret przemiany Suns? Świetna atmosfera, wiecznie młody Steve Nash, talent trenera Alvina Gentry'ego - to wszystko możliwe. Ale może jest coś jeszcze. Suns w poniedziałek na swojej stronie internetowej pokazali materiał o pewnym urządzeniu, dzięki któremu koszykarze szybciej wracają do sił po ciężkich meczach czy treningach. W tak napiętym sezonie NBA, gdzie 66 meczów trzeba rozegrać w cztery miesiące, na odpoczynek nie ma wiele czasu, dlatego każdy sposób na regenerację jest dobry. Suns korzystają z... domowych rozmiarów kriokomory.
Urządzenie, które przypomina wielką lodówkę, jest w stanie pomieścić prawie całego Gortata tak, że wystaje mu tylko głowa. Ciało jest poddawane działaniu azotu, temperatura w komorze sięga minus 170 stopni Celsjusza, a zawodnik odziany jest jedynie w bokserki i skarpetki. Pod tym linkiem znajdziecie wideo, na którym m.in. Marcin Gortat opowiada, jak to wygląda i jak to dokładnie działa. Koszt urządzenia to 53 tys. dolarów. Btw. Marcin Gortat to ekspert nie tylko od lodówek, ale i od kosiarek :)
* - musiałem, Dybalu. |
Zakładki:
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||