Wpisy z tagiem: Mecz Gwiazd NBA
piątek, 13 stycznia 2012
W czwartek poznaliśmy szczątkowe wyniki głosowania na pierwsze piątki i z gortatowego punktu widzenia nie wygląda to dobrze. 62 tysiące głosów przez tydzień to całkiem sporo, tyle że czterech gości ma więcej. 454 tys. Andrew Bynuma w zasadzie kończą zabawę. Nie chcę nikogo zniechęcać do głosowania na Gortata, ale jak jakiś czas temu sugerował Maciej Kwiatkowski Polak do meczu gwiazd może dostać się nie tylko poprzez pierwszą piątkę, ale także dzięki decyzji trenerów. Mówiliśmy o tym także w wideo na Sport.pl z Łukaszem Ceglińskim. Jednak im dłużej się nad tym zastanawiam, to coraz mniej prawdopodobne wydaje mi się, by ten Gortat w meczu gwiazd zagrał. Czy Marcin Gortat jest gwiazdą NBA? Nie jest. Czy jego rywale są, no też nie są. Ba, swoją grą na kolana nie powalają (tu Gortat rywalizuje z M. Gasolem, Nene i DeAndre Jordanem - na podstawie głosów kibiców oraz pewnie z Alem Jeffersonem), to, jeśli odłożymy nasze "gortatowe okulary", przez które patrzymy na NBA, to czy rzeczywiście Gortat jest faworytem do miejsca numer dwa na pozycji centra w Meczu Gwiazd? Czy trenerzy będą się aż tak sugerować PERem i innymi zaawansowanymi statystykami przy wyborze? Nie wiem. Na pewno pod uwagę brać będą big picture, czyli nie same liczby - Marc Gasol, o którym wspomniał Maciej, tkwi gdzieś z tyłu głowy, z kolei DeAndre Jordan statystycznie prezentuje się średnio, ale robi efektownie to, co do meczu gwiazd pasuje najbardziej - blokuje i pakuje. Druga rzecz, nad którą się zastanawiam to Phoenix Suns - czy ten zespół nie ciągnie Gortata w dół. W meczach gwiazd rzadko grają solidni zawodnicy z drużyn nie liczących się w walce o play-off. Jeśli grasz w słabej drużynie i liczysz na grę w meczu gwiazd, to są dwie możliwości - albo jesteś gwiazdą, albo robisz rzeczy spektakularne, o których mówi liga (Kevin Love w zeszłym sezonie). Jeśli tylko rzetelnie podchodzisz do swojej pracy, wykonujesz ją na 110 procent, ale bez fajerwerków, to twoje szanse są zdecydowanie mniejsze. Gortat z lay-upami i rzutami z szóstego metra, choć skuteczny, to spektakularny nie jest. Jest jeszcze inna kwestia, której wcześniej nie brałem pod uwagę. Zobaczyłem składy ostatnich kilku (chyba do 2004) drużyn wschodu i zachodu - choć trenerzy mogą wybrać jednego dodatkowego centra, to w przeszłości zdarzało się, że zamiast gracza z pozycji numer 5, wybierali PFa (P. Gasol tak w znalazł się w ASG 2010). Patrząc na tegoroczne głosowanie i na ścisk wśród Forwards (w tej chwili poza s5 są Nowitzki, Gasol, Love, Aldridge i Duncan), można przypuszczać, że jeden z nich zostanie za takiego centra przez trenerów uznany. Może to być Duncan. Nie wiem. |
Zakładki:
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||